środa, 4 września 2019

SUNCATCHER 13.08.2019

Taka gra słowna! Skoro łapiemy zachodzące słońce, to neologizm SUNCATCHER totalnie mi tu pasuje. Zwłaszcza, że do zdjęć wykorzystaliśmy akurat zakupiony łapacz snów. :)
Każdy zachód słońca jest inny. Po deszczowym dniu (o którym pisałam przy okazji wydm)  i z czekającymi nas chwilę później opadami, ten ma dość zimne barwy. Ale też jakże piękne. Nie wybraliśmy się, jak w poprzednich dniach, na naszą odludną plażę. Wykorzystując przerwę między deszczami zdecydowaliśmy się na najbliższe wejście, przy zameczku. Ze względu na pogodę tłumów na szczęście tym razem nie było. I udało nam się złapać w obiektywie kilka fajnych widoczków. :)



























wtorek, 3 września 2019

ŁEBA - ACHITEKTURA 11-19.08.2019

Kiedy jestem w nowym miejscu, uwielbiam przyglądać się zabudowaniom. Zawsze wyłapuję perełki, które mnie zachwycą. Czasem moją uwagę przykuwają jakieś drewniane elementy, czasem nietypowa konstrukcja, a czasem po prostu mur nadgryziony przez ząb czasu. Interesują mnie też zabudowania typowe dla danego regionu. W tym poście pokażę, które budynki spodobały mi się w Łebie. Nie byłabym sobą, gdybym nie zamieściła tutaj również drewnianej ŁEBSKIEJ CHATY, która oczywiście charakterystyczna dla tego obszaru nie jest, ale obok chaty w stylu góralskim nigdy nie przejdę obojętnie. W zestawieniu nie mogło również zabraknąć hotelu przypominającego zamek. Może, o dziwo, nie urzekł mnie jakoś specjalnie (pewnie to "zasługa" tłumów, które zawsze się przy nim kręciły), ale jest charakterystyczny dla Łeby i często pojawia się na pocztówkach. :)















poniedziałek, 2 września 2019

RUCHOME WYDMY - PODEJŚCIE DRUGIE, ROWEROWE 17.08.2019

Po pierwszym spotkaniu z wydmami nie odczuwaliśmy jakiegoś niedosytu, mimo, że przez ulewę uciekaliśmy stamtąd w ekspresowym tempie. Jednak kilka dni później, po wypożyczeniu rowerów, postanowiliśmy jeszcze raz je odwiedzić. Tym razem wcześniej sprawdziliśmy pogodę. :) Z Łeby w kierunku wydm wiedzie piękna droga (idealna na miejskie rowery) przez Słowiński Park Narodowy. Po trasie naszą uwagę przyciągnął dawny cmentarz i na chwilę zjechaliśmy z drogi, aby go zobaczyć. Za przyjemność przebywania w Parku Narodowym trzeba było zapłacić (chyba symboliczne 5 zł) i nikt, kto nie przeszedł przez kasę, nie był przepuszczony dalej. Pogoda dopisywała, więc ilość ludzi niestety też. Pod wydmami wszystkie stojaki na rowery (oczywiście odpłatne) były dawno zajęte, więc okoliczne drzewa pełniły również rolę stojaków i gdzie się dało, był przypięty jakiś rower. Ze względu na tłumy, nie spędziliśmy na wydmach jakoś dużo czasu. Nie lubię zdjęć zasypanych ludźmi, ale zrobiłam też takie, aby oddać klimat. Stwierdziliśmy, że wolimy "nasze" nadmorskie wydmy w Łebie porośnięte borem bażynowym. W drodze powrotnej uparłam się, aby zobaczyć ruiny kościoła św Mikołaja. Bo przecież bardzo lubię ruiny. Co zastaliśmy, gdy udało nam się tam dotrzeć? Zobaczycie na ostatnich zdjęciach (na dodatek "obiekt" był otoczony ogrodzeniem).