środa, 18 kwietnia 2018

TOREBKA Z FRĘDZLAMI I WIĄZANIEM

Tym razem DIY, które kosztowało mnie dość dużo pracy. Jakieś dwa lata temu, ale dopiero teraz zabrałam się za napisanie posta.

Zaczęło się od kupna topu w second handzie. Spodobał mi się kolor oraz to, że jest ze skóry naturalnej. Od razu postanowiłam zrobić z niego torebkę...





...aby jej jednak nie szyć od podstaw postanowiłam obszyć jakąś gotową. I trochę second handów przeczesałam zanim znalazłam to, co mi odpowiadało. Torebka do obszycia nie mogła być ze skóry, bo przyszycie na nią kolejnej warstwy skóry byłoby dość problematyczne. Padło więc na model ze sztucznego zamszu.


Oczywiście na początek pozbawiłam ją paska (razem ze złotymi kółkami), wiązań po bokach oraz tej nieładnej zawieszki na zamku.



No i przyszła pora na pocięcie topu. 


Przednia jego część została przeznaczona na przednią część torebki...


...a druga na tylną.


Dwa pozostałe kawałki zostawiłam, aby zrobić z nich frędzle.




Zrobiłam z nich prostokąty i pocięłam na paski.


Następnie przyszyłam poszczególne elementy do czarnej torebki.
Z przodem nie było większych problemów.


Natomiast tylną część musiałam najpierw pozbawić zamka. Zszyć i dopiero potem przyszyć.



Miejsce przyszycia frędzli udało mi się ukryć pod haftem, który pozostał z topu.


Kolejnym etapem pracy nad torebką było stworzenie jej nowego paska. Zaczęłam od wymiany kółek, na których mocuje się pasek. Ponieważ moja nowa torebka miała mieć srebrne dodatki, kółka w kolorze starego złota zupełnie nie pasowały do całości. 





No i pora na pasek. Wykorzystałam w tym celu taki sam pasek na talię, jak w innej torebce z frędzlami, której proces tworzenia również pokazałam na blogu.


Łańcuszek był jednak przeplatany czarnym sznurkiem ze skóry ekologicznej. Więc ze skrawków skóry z topu skleiłam odpowiedni pasek i przeplotłam go przez łańcuch. 







Na koniec zawiązałam skórzany pasek na suwak z zamka. 


I torebka gotowa! :)



Miałam ją w poście Letnich Klimatów Zimą Ciąg Dalszy.




KOT ROZRZUCA, JA ZAMIATAM

Słyszeliście nową wersję przysłowia "Kwiecień, plecień, bo przeplata..."?
Część druga jest w tytule posta czyli "...kot rozrzuca, ja zamiatam". I mimo, że Mia jest grzecznym kotkiem, ostatnie zmiany w domu sprawiają, że rzeczywiście tego zamiatania kociego żwirku mam więcej. :)

Post tym razem aktualny, zdjęcia z wczoraj. Oczywiście z kotem. I na ulubionej kociej miejscówce, gdy jest ciepło. Czyli na balkonie. :)

  • top -second hand
  • spodnie -Cropp
  • buty -Reserved
  • naszyjnik -już nie pamiętam ^^
  • bransoletki -Kappahl (srebrne) + DIY (morskie)
  • pierścionek -Stradivarius














piątek, 13 kwietnia 2018

TEMPLARIUSZE I CZARNE KOTY

Co ma wspólnego zakon Templariuszy z czarnymi kotami? Na pierwszy rzut oka - nic. Czarne kiciusie po prostu kojarzą się z pechem. Ze względu na swoje ciemne umaszczenie były kojarzone z wysłannikami diabła. Przebiegając zaś człowiekowi drogę mogły symbolizować próbę przecięcia nici ludzkiego życia. No i oczywiście te mroczne koty były też nieodłącznym atrybutem czarownic. Kolejne, co kojarzy nam się z pechem? Oczywiście 13 dzień miesiąca przypadający w piątek (czyli tak, jak dzisiaj). Przesąd pochodzi jeszcze ze średniowiecza, gdyż w 1307 roku (13 w piątek właśnie) aresztowano wielkiego mistrza Templariuszy, Jakuba de Molay, oraz wielu innych członków zakonu. Czyli mamy odpowiedź na pytanie zadane na początku. :)

Nie mogło oczywiście dziś zabraknąć w poście czarnego koteczka. Moja Mia jest w prążki, więc czarny kot jest tylko na bluzce. Ale jest! :)


  • bluzka -n/n
  • spódnica -second hand
  • buty -Venezia
  • choker -Cropp
  • bransoletka -Orsay