poniedziałek, 30 października 2017

CHOKER Z ĆWIEKAMI I METALOWĄ OBRĘCZĄ

Na dworze już się ściemnia. Dalej wieje okropny wiatr. Więc przybywam z kolejną inspiracją, na rzecz, którą można sobie stworzyć w takie popołudnie. I to niskim nadkładem finansowym, jeśli tak jak ja, jesteście własnie przed wypłatą.

Wystarczy aksamitka. W dowolnym kolorze i o dowolnej grubości. Ja zdecydowałam się na czarną.


Oczywiście, jak wszystko u mnie w domu, musiała przejść koci test, czy się nadaje. Wynik: pozytywny.


Z aksamitki należy obciąć dwa kawałki. Na długość szyi z nadwyżką na zapięcie (na zakładkę) oraz zamocowanie obręczy z przodu. Brzegi pomalowałam bezbarwnym lakierem do paznokci, aby się nie strzępiły. Można zrobić wariant z jednego kawałka i tylko ćwieki przymocować. Mi się zamarzył choker z obręczą.



Przełożyłam obręcz przez aksamitkę. Połączyłam za pomocą ćwieka (chciałam uniknąć z przodu szwu). 


Następnie dodałam w równych odstępach kolejne ćwieki.



Na koniec pozostała już tylko kwestia zapięcia. Ja zdecydowałam się na zatrzask (widać po zdjęciach, że wykonany częściowo choker leżakował, i czekał na lepsze czasy, aż przyszyję zatrzask).



Gotowe! Pracy niewiele, a choker dodaje charakteru strojom. :)



sobota, 28 października 2017

SKÓRZANA KAMIZELKA MOTOCYKLOWA

Skoro za oknem pada, to może szukacie inspiracji i planujecie DIY na sobotnie popołudnie. Zatem przybiegam z pomysłem. :)

Kamizelkę zrobiłam już dawno, zanim jeszcze zaczęłam pisać bloga. Więc nie będzie tutorialu. Zachowało się jedno zdjęcie stanu pierwotnego:


Była za duża, ale spodobał mi się krój oraz skóra. 
Obcięłam z boków nadmiar skóry, podwinęłam podszewkę. Wstawiłam oczka i wiązania. Przewlekłam skórzane rzemienie. Guziki wymieniłam na metalowe. I najważniejsze - ozdobiłam ją ćwiekami w kształcie krzyża maltańskiego. Ćwieki pochodziły z paska z second handu, który został kupiony właśnie z przeznaczeniem na wyjęcie z niego ćwieków i przymocowanie ich gdzie indziej. Kamizelka wydawała mi się odpowiednim dla nich miejscem. :)





 

czwartek, 26 października 2017

LED ZEPELLIN

Wchodzę dziś na Facebooka i czytam, co ludzie ciekawego lub mniej interesującego piszą.
Z rzeczy ciekawych cytuję Sierścia z 4 Szmerów: "49 lat temu, Jimmy Page,Robert Plant,John Bonham i John Paul Jones, zagrali po raz pierwszy jako Led Zeppelin, na University of Surrey w Guildford...." Jeden z tych zespołów, którego nawet jeśli się nie słucha, to nazwa się o uszy obiła. Więc dziś nie mogą być to inne zdjęcia niż w koszulce Led Zeppelin. A że akurat takie miałam z lata 2016 to już detal. :)

  • koszulka -second hand + DIY (zmieniłam dekolt)
  • spódnica -second hand
  • buty -FILA (Deichmann)
  • pas -second hand
  • bransoletka -Vero Moda
  • kolczyki -n/n












środa, 25 października 2017

BALKON JESIENIĄ

Mój balkon, o który latem dbałam z taką radością i który mogliście oglądać w wielu postach, zmienił szatę na jesienną. Borówki zmieniły liście na bordowe (tzn teraz już praktycznie wszystkie opadły, ale jakieś dwa tygodnie temu, kiedy były robione te zdjęcia, wyglądały jeszcze całkiem ładnie). Również bluszcz nie jest już taki intensywnie zielony i na jego liściach jesień również pozostawiła ślady. Część kwiatków nie doczekała jesieni, za to na ich miejscu pojawiły się wrzosy. Liście klonu, widoczne na zdjęciach, oczywiście nie zostały przywiane przez wiatr. Nie dość, ze mieszkam za wysoko (3 piętro), to jeszcze "kocia siatka" nie dopuszcza tutaj niczego z zewnątrz (zwłaszcza gołębi <jupi>). Po prostu w tym roku mam zajawkę na suszenie liści i z każdego spaceru przynoszę kolejne. A liście klonu to jedne z moich ulubionych. :)
  • sweter -second hand
  • spódnica -H&M
  • kowbojki -z wymiany na Szafie.pl (Buffalo)
  • kolczyki -Clarie's

















poniedziałek, 23 października 2017

FRANKFURT NAD ODRĄ 22.09.2017

Jak wiecie, nadrabianie wyjazdowych zaległości na blogu moją mocną stroną nie jest. I chociaż obiecałam sobie, że zdjęcia z Garbicza i wycieczek, które podczas tego wyjazdu robiliśmy, wrzucę szybko, to tempo życia i liczne wyjazdy zniwelowały mi te plany. Pierwsze zdjęcia zamieściłam stosunkowo szybko jak na mnie, a teraz idzie mi to coraz bardziej topornie.

Tym razem wrzucam zdjęcia z Frankfurtu nad Odrą, do którego z Garbicza jest całkiem niedaleko. I to była w moim długim życiu dopiero druga wizyta w Niemczech (pierwsza miała miejsce w 2008 roku, była bardzo krótka, przy okazji koncertu Whitesnake i Alice'a Coopera). Może kiedyś uda mi się w końcu pojechać do Niemiec na dłużej...

...póki co, łapcie wrześniowe zdjęcia z Frankfurtu. :)