Czas na DIY bo dawno nie było :)
Ten kapelusz kupiłam w Caliope. Przez wystrzępione brzegi przypominał mi okrycie głowy stracha na wróble.
Mii wybitnie przypadł do gustu. Wręcz nie mogła się od niego oderwać.
Jak już się kotka wybawiła, zrobiłam porządek ze strzępieniami i wszystkie obcięłam.
A to moje ulubione zdjęcie -mina Mii -bezcenna :)
Jednak kapelusz wyglądał bardzo nijako. Przydatna okazała się bandamka.
Jak widać - Mia pomagała ją wiązać :)
No i gotowe! Mało pracy a kapelusz wygląda zupełnie inaczej.
Oto dumna kota:
...a to jej dzieło:
No to możemy z Mią jechać na dziki zachód!








































