niedziela, 5 kwietnia 2020

ZAMEK W OLSZTYNIE 21.10.2017

Właśnie trafiłam na artykuł o zamkach na Szlaku Orlich Gniazd. Cykl rozpoczyna zamek w Olsztynie, do którego już Was zapraszałam w poście Jesień na Jurze. No i ostatecznie nie dodałam zdjęć z tego wyjazdu. Nadrabiam więc zaległości. Ten piękny zamek wzniesiono już w drugiej połowie XIII wieku. Następnie został rozbudowany z inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Niestety, podczas potopu szwedzkiego w XVII wieku budowla została mocno zniszczona i nigdy już nie powróciła do czasów swojej świetności. Do dziś najlepiej zachowały się dwie zamkowe wieże-kwadratowa oraz okrągły stołp.
Na chwilę obecną, kiedy zostaliśmy wszyscy zamknięci w swoich domach, pozostają nam cudowne wspomnienia z wycieczek, wirtualne wyprawy oraz... planowanie podróży, które czekają nas, kiedy ten zły czas się skończy.



















 











 










 
















KILKA WSPOMNIEŃ

Ostatnio mam sezon porządkowy. Pewnie jak wielu z Was. Bo pandemia coronawirusa pozamykała nas w domach i coś trzeba robić. Czytać, oglądać filmy, przerabiać ubrania, tworzyć dekoracje DIY, ale też i sprzątać. No i podczas porządków w dokumentach znalazłam wydrukowanego maila, potwierdzającego zakup biletów na koncert KISS.


Dotyczył on koncertu, który odbył się w czerwcu zeszłego roku. Był to bardzo udany występ, z którego relację mogliście zobaczyć tutaj na blogu.

Tym razem wrzucam stare zdjęcia, zrobione dwa lata temu na balkonie. Oczywiście pasujące do tematu, bo w bluzce KISS. Tutorial, jak wykonać bluzkę, zamieściłam TUTAJ na samym początku prowadzenia bloga (czyli ponad 6 lat temu). Jak widać, kwiecień dwa lata temu mieliśmy wyjątkowo piękny i na balkonie wszystko już kwitło w najlepsze (to była 2 połowa miesiąca). W tym roku chyba też będzie trzeba zainwestować w roślinność na balkonie, bo przy zakazie chodzenia do lasów i parków, to będą nasze jedyne wycieczki. No i mój jedyny "plener" na zdjęcia w ostatnim czasie. Dzisiaj już go wykorzystałam, i nawet pozowałam w tych samych butach. :)

  • bluzka -DIY
  • spódnica -second hand
  • buty -kupione na Allegro.pl (Wrangler)
  • nakładki na buty -Reserved + DIY
  • pas -n/n
  • kolczyki -Clarie's (po wspomnianym koncercie KISS jeden zgubiłam :(  )
  • bransoletka -Lokaah









sobota, 4 kwietnia 2020

ŻYCIE NA ZIEMI

Cytat na dziś. Taki pozytywny, w tych ciężkich czasach:

"Życie na ziemi może jest kosztowne, ale zawiera w cenie coroczną darmową wycieczkę dookoła Słońca".

Autorem tych pięknych słów jest Ashleigh Brilliant.

Na chwilę obecną mamy już zakaz chodzenia do lasu i parku. Ale na komputerze mam jeszcze zdjęcia zrobione zanim zostało to zabronione. Oto kilka z nich. :)

  • płaszcz -second hand
  • spodnie -second hand (Reserved)
  • czapka -Sinsay
  • buty -Jenny Jairy (CCC)
  • pas -n/n












piątek, 3 kwietnia 2020

ZE STAREGO TEATRU

"Wyglądasz jak ze starego teatru" - powiedział mój Osobisty Fotograf, kiedy się umówiliśmy, że pójdziemy robić zdjęcia. :)  Myślę, że to futrzany szal dał taki efekt. No, może w połączeniu z fryzurą, którą mam na blogu chyba po raz pierwszy (bo to nie moja bajka). Lubię czasem dodawać eleganckie elementy do mojego stylu, czego efekt mogliście zobaczyć w poście Po Czterech Latach, gdzie do ramoneski miałam "szal weselny". Tym razem całość miał dopełnić futrzany kołnierz (tym razem w roli szala). Reszta jest prosta, ale i tak osiągnęłam zamierzony efekt. :)

  • kurtka -second hand
  • kołnierz -second hand
  • spódnica -second hand
  • buty -Reserved
  • rękawiczki -n/n
  • kolczyki -Glitter










środa, 1 kwietnia 2020

PERYPETIE Z URZĘDEM

Temat idealny na 1 kwietnia, bo cała sytuacja wydaje się jednym wielkim żartem. Niestety nim nie jest. Jeśli działa inwigilacja, to pewnie dostanę bana za obrażanie tak wspaniałej instytucji, jaką jet urząd pracy. Noo... ale od początku. Urzędu pracy unikam jak ognia. Powodów jest wiele. Pracy nie znajdą (ale to nie nowość). Na żaden kurs nie wyślą. Nasz zazwyczaj oferował jakieś murarskie. Więc nie, dzięki. No, bo na stolarski to bym sobie poszła. Wszystkie fajne obiecywali tylko wówczas, kiedy dam zaświadczenie, że pracodawca (koniecznie z mojego miasta) po takowym mnie zatrudni. Zasiłku też nigdy nie dostawałam (powód znalazł się zawsze). Nawet sama rejestracja wymagała od człowieka dodatkowych pokładów cierpliwości. Raz nie przyjęli, bo już późno (chociaż do zamknięcia były jeszcze dobre trzy godziny). Tu sobie wymyślili jakiś dodatkowy papier, bez którego rejestracja nie może się odbyć. Jak się z nim wróciło, to nagle potrzebowali jeszcze inny (jakby za pierwszym razem nie mogli od razu się określić). No i sama wizyta w tej placówce. Ze względu na niektórych osobników, którzy też czekali na swoją kolej (w stanie nieważkości) człowiek nawdychał się takiej ilości oparów, że pewnie nie przeszedłby kontroli alkomatem... Tym razem jednak sytuacja mnie zmusiła. Pracę skończyłam w lutym. Od początku marca walczymy z pandemią koronawirusa. Część rozmów kwalifikacyjnych jest z tego powodu odwołana lub odbywa się przez telefon. I chociaż udało mi się znaleźć pracę, rozpocznę ją, kiedy to wszystko się skończy. Marzec minął, a tym samym kończy się moje ubezpieczenie zdrowotne. Codziennie słyszymy, jak poważna jest sytuacja związana z pandemią, postanowiłam więc się przełamać i pojechać do urzędu pracy (wyłącznie z powodu ubezpieczenia). Wczoraj pojechałam i... pocałowałam klamkę. Okazało się, że od 16 marca placówka jest zamknięta. Na infolinii dowiedziałam się, że przecież mogę się zarejestrować elektronicznie. Super! Wystarczy, że mam... podpis elektroniczny... Założę się, że większość z Was nie ma. Ja też nie. Pani z urzędu nawet nie była w stanie mnie poinformować, jak taki podpis załatwić. Okazuje się, że nie jest tani i nie jest na już. Na szczęście jest jeszcze opcja z Profilem Zaufanym ePUAP. Popytaliśmy kogo trzeba, co to, i udało się to ogarnąć, bo mój bank daje możliwość załatwienia tego online. Dziś od rana skanowałam wszelkie potrzebne dokumenty, dyplomy, świadectwa pracy... Jak już rozpoczęłam rejestrację online to się okazało, że załączniki są za duże (żeby nie było... zwykłe skany PDF). Musiałam więc każdy odpowiednio zmniejszyć i zapisać jako zdjęcie. Efekt był taki, że ograniczyłam się tylko do jednego świadectwa pracy, tego ostatniego. Nie załączałam też żadnych dodatkowych kursów. W końcu zależy mi wyłącznie na ubezpieczeniu i wizja bawienia się z każdym załącznikiem mnie przerosła. I na koniec naszła mnie taka myśl, że skoro mnie to kosztowało tyle wysiłku, to co z osobami, które nie korzystają z komputera, nie mówiąc już o skanerze, obróbce i załatwianiu profilu zaufanego. A poza elektroniczną opcją (tylko z podpisem elektronicznym albo profilem zaufanym) innej możliwości rejestracji nie ma... Pani na infolinii twierdziła, że mam się nie martwić, bo jak złapię koronawirusa, to pewnie nikt nie będzie patrzeć na ubezpieczenie... wow! A jeśli po prostu zwyczajnie zachoruję? Ja mam nadzieję, że mój wniosek został przyjęty, ale szkoda mi tych wszystkich osób, które nie mają możliwości rejestracji online. :(

  • sukienka -second hand
  • okulary -Vogue
  • buty -Lasocki
  • kolczyki -n/n
  • pierścionek -Parfois