czwartek, 28 listopada 2019

GUN & ROSE

Dlaczego pistolet i róża w liczbie pojedynczej? Wystarczy spojrzeć na koszulkę! Wrzucam kolejne zdjęcia z jesieni 2016. Jak tak na nie patrzę, to mogę powiedzieć, że strój od pasa w górę (nie ten dokładnie, ale w takich klimatach) często zakładałam na rockowe imprezy kilkanaście lat temu. Bluzki z długim rękawem, aż przesadnie zabudowane pod szyją i koniecznie z jakimś klimatycznym nadrukiem. I nieodzowna bandanka (w różnych kolorach). Natomiast przykrótkie spódniczki nigdy miejsca w mojej szafie nie zagrzały. I raczej to się nie zmieni. Kozaki na szpilce mam już blisko dziesięć lat. :)

  • bluzka -second hand
  • spódnica -second hand
  • buty -5th Avenue (Deichmann)
  • bandanka -second hand
  • bransoletka -n/n







środa, 27 listopada 2019

SZCZYPTA TURKUSU

Tak, będę Was tym turkusem męczyć, bo bardzo lubię ten kolor. Więc regularnie się u mnie przewija. Tym razem tylko w dodatkach, ale jest! Kolejny efekt porządkowania zdjęć - te są z wiosny 2018. :)

  • bluzka -DIY (dodałam turkusowe koraliki w dekolcie)
  • spódnica -second hand
  • buty -Carsona
  • pas -second hand
  • kolczyki -n/n
  • pierścionki -Orsay









wtorek, 26 listopada 2019

GDY ZBYT DŁUGO ZŁOTA JESIEŃ TRZYMA...

...nagle przyjdzie zima. 
Nie jest to zbyt odkrywcze, ale tak mówi przysłowie. :)
Listopad w tym toku mieliśmy dość łagodny i dopiero od kilku dni jest trochę chłodniej. A na śnieg podobno sobie jeszcze długo poczekamy. Idąc za ciosem, po Daniel'sowych zdjęciach, wrzucam kolejne z tego okresu. I nawet zrobione w tym samym miejscu. :)
  • bluzka -Terranova
  • spódnica z paskiem -second hand
  • byty -kupione na Allegro.pl
  •  kolczyki -Glitter
  • pierścionek -Glitter






JACK... RED JACK!

Nie, nie będzie peanów na temat odmiany Red Jack, bo po prostu jeszcze nie miałam okazji jej degustować. Po przejrzeniu zdjęć wiadomo, skąd tytuł. Z powodu nadruku i koloru koszulki. I wstyd się przyznać, ale je zdjęcia leżakują od 2016 roku. Ale akurat przy Daniel'sie leżakowanie, to chyba dobra sprawa. ^^

  • koszulka -z wymiany na Vinted.pl
  • spodenki -DIY (TUTAJ jest tutorial)
  • kowbojki -kupione na Allegro.pl
  • bransoletka -DIY
  • kolczyki Glitter








PAŹDZIERNIKOWE TRADYCJE

Dziś będzie trochę starych zdjęć.
Październik. Mój ulubiony miesiąc. Staram się wtedy dużo spacerować i robić mnóstwo zdjęć, aby uchwycić piękno tego miesiąca.  A potem zawsze mam coś pilniejszego do wrzucenia na bloga i te zdjęcia sobie leżakują... Zdjęcia z 2015 roku pokazałam w 2016. Z 2016 - w 2017. A z 2017... Dopiero teraz. W myśl zasady "lepiej późno niż później". :)
  • kurtka -H&M
  • spódnica -Vero Moda
  • bluzka -prezent
  • torebka -Venezia
  • buty -Anis




















sobota, 23 listopada 2019

ZWARDOŃ. RACHOWIEC 20.11.2019

Co można zrobić mając jeden dzień wolnego w środku tygodnia a zmierzch zaczyna się po godzinie 15stej? 
a) Wyspać się. 
b) Posprzątać mieszkanie.
c) Pojechać do Zwardonia.
Wiadomo, którą opcję wybraliśmy. Numer trzy! :) Dlaczego akurat Zwardoń? Jedzie tam pociąg z Katowic (do których też musimy dojechać). No i po prostu baaardzo lubię Zwardoń. Mieliście okazję już się do niego przenieść w poście z wakacji 2017. Pojawił się również podczas wycieczki objazdowej jesienią 2018. Dzisiaj zapraszam Was tam po raz kolejny. Ze względu na niewielką ilość godzin wybraliśmy się na Rachowiec, a potem po prostu spacerowaliśmy sobie po okolicach. Z Rachowca widoki są rewelacyjne. Z jednej strony widać Ochodzitą, a z drugiej można zobaczyć słowackie Tatry. Pogodę, jak na listopad (tak, musiałam to dodać ^^), mieliśmy świetną. Nie padało, nie wiało i nawet było dość ciepło (a po wejściu na góreczkę było mi nawet bardzo ciepło). Co robiliśmy po zejściu z Rachowca? Odwiedziliśmy karczmę Swojskie Klimaty, włóczyliśmy się po okolicy (rozważaliśmy jeszcze wejście na Skalankę) i podziwiali jej piękno. A na koniec zabraliśmy pewnemu uroczemu kociakowi obiad (bo myszy też są fajne). Wspaniały dzień. Na pewno wypoczęliśmy... psychicznie. Bo fizycznie to już może troszkę mniej - wstaliśmy przed szóstą, tak samo jak do pracy, a w domu byliśmy przed dziewiętnastą. Ale było warto. I już myślimy o kolejnej wycieczce! :)