Widzę, że poprzednie zdjęcia, które tu wrzuciłam, też były śnieżne. To tym razem będzie podobnie, tylko scenerię zamieniamy na górską a czas akcji to rok później w stosunku do poprzedniego postu.
Razem z rodziną Przemka zamarzyły nam się zimowe Beskidy a do dyspozycji mieliśmy tylko jeden weekend pod koniec stycznia. Padło na sobotę. Wiedzieliśmy, że warunki mogą być trudne, ale i tak wiatr nas zaskoczył.
Trasa to klasyczna pętelka z Lipowej na Skrzyczne. Latem można by ją nazwać górskim spacerkiem i mieliście okazję zobaczyć ją w tym poście. Zimą okazała się to zupełnie inna bajka. Jedna kwestia to wiadomo - duża ilość śniegu. Natomiast rzadko bywamy w górach zimą i zaskoczył nas aż tak silny wiatr. Dla mnie było to nowe przeżycie. Fajna przygoda. No i, jak to w super towarzystwie bywa, pełna śmiechu i fajnych wspomnień.

















































