czwartek, 18 czerwca 2026

SKRZYCZNE 27.01.2024

Widzę, że poprzednie zdjęcia, które tu wrzuciłam, też były śnieżne. To tym razem będzie podobnie, tylko scenerię zamieniamy na górską a czas akcji to rok później w stosunku do poprzedniego postu

Razem z rodziną Przemka zamarzyły nam się zimowe Beskidy a do dyspozycji mieliśmy tylko jeden weekend pod koniec stycznia. Padło na sobotę. Wiedzieliśmy, że warunki mogą być trudne, ale i tak wiatr nas zaskoczył. 

Trasa to klasyczna pętelka z Lipowej na Skrzyczne. Latem można by ją nazwać górskim spacerkiem i mieliście okazję zobaczyć ją w tym poście. Zimą okazała się to zupełnie inna bajka. Jedna kwestia to wiadomo - duża ilość śniegu. Natomiast rzadko bywamy w górach zimą i zaskoczył nas aż tak silny wiatr. Dla mnie było to nowe przeżycie. Fajna przygoda. No i, jak to w super towarzystwie bywa, pełna śmiechu i fajnych wspomnień.




Klub Gentlemanów! :)






I moja piękna Kama! :)




Tu się już zaczynało dziać! :)






A im dalej, tym było bardziej biało! :)





Ten futrzany breloczek przy plecaku Przemka był "miernikiem wiatru". Momentami nawet układał się poziomo. :)








Pod koniec drogi do schroniska wyglądaliśmy już tak! :)





Na szczycie przywitała nas żabeczka. W pięknej zimowej odsłonie.




Na szczęście w schronisku na Skrzycznem udało nam się załapać na kawałek wolnego stolika. Zjedliśmy ciepły posiłek i napili się grzańca. :)


A tutaj są pamiątkowe breloczki dla całej ekipy. :)



Kot Behemocik też załapał się na fotę! :)



Humory niezmiennie były wyśmienite. Był nawet zjazd na worku! 








Kama chciała abym zabrała opaskę z kocimi uszami (którą może kojarzycie ze starych zimowych postów). A skoro ona miała w niej zdjęcia, to ja się też uparłam na foteczkę! :)



A tu już prawie zeszliśmy. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz