Po upalnej sobocie przyszła troszkę pochmurna niedziela. Na szczęście nadal dość ciepła. Miało to swoje plusy, bo plaża nie była zastawiona przez parawany koczowników i swobodniej się spacerowało. Doszliśmy do Dźwirzyna, gdzie w plażowym barze załapałam się na najdroższe (dotychczas) piwo w plastikowym kubku. Ale klimat to rekompensował. Spacer był wyjątkowo udany. Pod sam koniec troszkę się rozpadało (mieliśmy parasol!) i z radością mogę napisać, że był to jedyny deszcz podczas naszego pobyty nad morzem. Po prostu pogoda idealna! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz